Wszystko zaczęło się od przyjaźni

Wszystko zaczęło się od przyjaźni

niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział 8

Witajcie kochani :) Zapraszamy Was serdecznie na nowy rozdział, nie będziemy przedłużać i  zaczynamy x
---------------------------------------------------

Carlos:

       Kiedy dojechaliśmy pod mój dom, zaparkowałem swoje autko na podjeździe, wyszedłem z niego, podszedłem z drugiej strony drzwi, otworzyłem je i pomogłem wyjść Natalie. Weszliśmy do domu, zdjęliśmy buty i zostawiliśmy je przed drzwiami.

-Mamo już jestem. - krzyknąłem przez pół domu a potem udałem się z Natalie do mojego pokoju, gdy już byliśmy koło drzwi ze swojego pokoju wyszedł mój brat Javi. - To jest Javi , mój brat. -  przedstawiłem jednego ze swoich trzech braci.

-Miło mi cię poznać, ja jestem Natalie. - dziewczyna uśmiechnęła się i podała mu dłoń.

-Mi również jest bardzo miło. - odwzajemnił uśmiech.

      Javi po chwili zniknął nam z oczu gdyż bardzo się spieszył na randkę ze swoją dziewczyna Clair (czyt. Kler). Weszliśmy do mojego pokoju i od razu usiedliśmy na łóżku.

-To co teraz robimy? - spytała dziewczyna.

-Trzeba wprowadzić plan w życie. - odpowiedziałem.

-A mianowicie?

-Mogę się założyć, że nie długo moja mama wyślę do mojego pokoju Sam bo wiesz jej i moi rodzice twierdzą, że bylibyśmy idealną parą a ja jak sama z resztą pewnie już zauważyłaś za nią nie przepadam. Jest strasznie denerwująca. Zawsze jak ją widuje to staram się ją unikać ale wiesz jak jesteśmy w jeden klasie to wcale nie jest to takie proste.

        Nagle usłyszałem jak ktoś idzie korytarzem. Na pewno była to Sam bo słyszałem dźwięk obcasów. Trochę panikowałem bo nie wiedziałem co miałem zrobić by Droke dostała tzw ''białej gorączki''. Powoli otwierały się, byłem zdezorientowany, poniosły mnie emocje, to działo się tak szybko, po prostu wpiłem swoje usta w usta Natalie. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek. Jak Samantha to zobaczyła to myślałam ze zaraz wybuchnie jak jakaś bomba. Ale przynajmniej mój plan zrobienia na złość Sam udał się w 100 % Droke szybko zamknęła drzwi i zapewne pobiegła na dół.

-To nic nie znaczyło. - oznajmiłem dla pewności.

-Wiem przecież lol. - Natalie zaśmiała się. - Ale mógłbyś przynajmniej wcześniej mnie poinformować.


Natalie:

          U Carlosa posiedziałam jeszcze z pół godziny, potem odwiózł mnie do domu. Gdy już w nim byłam poszłam do kuchni coś zjeść bo od obiadu nic praktycznie nie jadłam. Zrobiłam sobie dwie kanapki z Nutellą i zaparzyłam sobie zielonej herbaty. Poszłam do salonu oznajmić, że już jestem w domu. Następnie udałam się do swojego pokoju, aby spakować się na kolejny dzień szkoły. Około 21:30 poszłam wziąć prysznic, potem położyłam się pod kołdrą i rozmyślałam. Rozmyślałam o tym pocałunku Carlosa, w sumie on nic nie znaczył gdyż był tylko na pokaz, ale podczas tego pocałunku pojawiły się mini motylki w brzuchu. Czyżby Los zaczął mi się podobać? A może to tylko chwilowe? Sama już nie wiem.


Camila:


       Około 18 przyjechał po mnie James, gdyż mieliśmy pojechać do niego bo mnie zaprosił. Gdy już byliśmy u niego pod willą, napisałam do Natalie żeby się o mnie nie martwiła bo jestem u Jamesa. Chłopak oprowadził mnie po willi, która była troszeczkę większa od naszej. Dom był wystrojony przepięknie. Wszystko mi się podobało, meble były dobrane pod kolor ścian, kafelki podłogowe były tak białe że można było się aż w nich przejrzeć. Nie da się opisać słowami jak piękny był dom Jamesa.

-Masz cudowny wystrój domu, strasznie mi się podoba. - uśmiechnęłam się szeroko.

-A mnie nie zbyt się podoba, dodał bym tu troszeczkę od siebie i było by genialnie.

-Wiesz gdy już zamieszkasz na swoim, będziesz mógł urządzić dom jak tylko będziesz chciał.

-Wiem. - odpowiedział. - Idziemy się przejść po ogrodzie?

-Pewnie. - oznajmiłam.

--------------------------------------------
Podobał wam się rozdział? Bo nam owszem :) Jak zwykle prosimy o zostawienie po sobie jakiegoś śladu, że czytacie naszego bloga bo to nas bardzo motywuje x Do następnej notki kochani :*